HistoriaPublicystykaKowalik: Dlaczego Apokalipsa?
Atmosfera radosnego pikniku rodzinnego w jakiej Polacy świętują rocznicę tragedii powstania warszawskiego manifestuje zupełną utratę zdolności do używania rozumu. Niczym w kulminacyjnej scenie „Apocalypto” Mela Gibsona świętujemy krwawe ofiary, które godne są żałoby a nie głupkowato wyrażanej radości. Obchody osiemdziesiątej pierwszej rocznicy powstania 1944 roku tak „wybiły poza skalę”, że niezrozumiały staje się płacz Chrystusa Pana nad Jerozolimą. „Gdy się przybliżył Jezus do Jeruzalem i ujrzał miasto, zapłakał nad nim, mówiąc: Gdybyś i ty poznało...

