Tak wygląda państwo, w którym partie pomyliły mandat do rządzenia z aktem własności. Patrzę na sytuację pod Trybunałem Konstytucyjnym i widzę konsekwencje lat zawłaszczania instytucji, naginania prawa i przekonywania obywateli, że swoim wolno więcej. Bo przecież walczą z tymi drugimi. Wyjaśnię to jako nauczyciel. Wyobraźcie sobie szkołę, w której dyrektor łamie zasady, chroni swoich i traktuje placówkę jak prywatny folwark. Przychodzi nowa ekipa, zapowiada porządek, po czym oznajmia: „Procedury nas ograniczają. Najpierw przejmiemy gabinet, później...
