OpinieSkandaliczny list episkopatu …

Red.21 minut temu
Wspomoz Fundacje

W związku z 40. rocznicą wizyty papieża z Polski Jana Pawła II w rzymskiej synagodze Konferencja Episkopatu Polski opublikowała kuriozalny list. Pismo za którym stoi budzący moją szczerą niechęć kardynał Grzegorz Ryś miało być od odczytane wiernym w kościołach całego kraju. Cieszę się, że moje prababki i babki tego nie dożyły.

W bardzo wielu parafiach list nie został jednak odczytany. Jak argumentował ksiądz Daniel Wachowiak, pod listem nie było odpowiedniej adnotacji kurialnej, wiec kapłani mogli go przemilczeć. Za głowę się chwytam. Czy księża katoliccy w Polsce są zmuszeni by walczyć z swoimi przełożonymi? Czy trzeba stosować fortele, by przechytrzyć zazwyczaj skrajnie niemoralnych i opływających w luksusy hierarchów w Polsce?

W rzekomo antykatolickim PRL-u po październiku 1956 roku unikano konfliktów z hierarchami, a po 1968 roku stosunki się normowały. Państwo i Kościół nieufne wobec siebie działały na własny rachunek. W Polsce Ludowej kościoły pękały w szwach, i budowało ich najwięcej w historii. Nawet znaczna część partyjnych chrzciła dzieci w sąsiednich parafia.

W III RP kościoły w Polsce pustoszeją, dokładnie odwrotnie niż konta i portfele hierarchów. Oczywistością dla każdego myślącego człowieka jest to, że politykę powinno się robić samodzielnie, bez trzymania się biskupich szat. Biskupi zaś powinni prowadzić ludzi do Boga, a nie do Unii Europejskiej, na salony NATO, na barykady postępu i na front ukraiński. U nas się wszystko pomieszało. Ten sojusz tronu i ołtarza spłodzony w dymie kadzideł przez solidaruchów okazał się tragiczny w skutkach dla Kościoła katolickiego w Polsce.

Kościół katolicki został przygnieciony do gleby dopiero w III RP, przez tych co byli poklepywani po plecach przez licznych hierarchów. To nie Jerzy Urban, Andrzej Rodan i Darek Cychol odsunęli rzeszę katolików od instytucji Kościoła. To jest efekt wspieranej przez hierarchów rewolucji zapoczątkowanej przez KOR i Solidarność. Ostrzegali przed tym seniorzy Obozu Narodowego. Warto sobie przypomnieć Adama Michnika, Bronisława Geremka w ławach kościelnych u ks. Henryka Jankowskiego. Tu nie ma przypadków. Dekatolizacja dzięki dziedzictwu Solidarności dzisiaj postępuje znacznie szybciej i efektywniej, niż w epoce Jakuba Bermana.

Teraz nich durnie w koloratkach przyklasną beatyfikacji stronnika banderowców Andrzeja Szeptyckiego – bo przecież trzeba dowalić w interesie rządzących Polską Ruskim. To wszystko jest totalnym demontażem tego co zbudował prymas Stefan Wyszyński w Polsce. Konferencja Episkopatu Polski działa odwrotnie do tego co zalecał największy z pośród polskich hierarchów XX wieku.

Dzisiaj w nocy otrzymałem sms-a od jednego z najbardziej przyzwoitych i autentycznie wierzących ludzi jakich poznałem w swoim życiu. Człowieka, który wierzy w Pana Boga naprawdę. Napisał, że po tym liście żegna się z Kościołem – autentycznie i nieodwołalnie. Coraz częściej przyzwoici ludzie trzymają się od hierarchów, a w konsekwencji i samego Kościoła w Polsce jak najdalej. I niestety słusznie, bo w burdelu bywa przyzwoiciej.

Praktycznie nie ma już Kościoła do którego chodzili nasi przodkowie. To ta ich solidarnościowa rewolucja uruchomiła procesy, które zakończyły się oklaskiwaniem w świątyni przez fatalnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego upokorzenia abp. Stanisława Wielgusa i licznymi wypadkami nadużyć w sferze obyczajowej, których uwieńczeniem były okropieństwa w diecezji sosnowieckiej.

Łukasz Jastrzębski

Red.