OpinieŚwiatW poszukiwaniu poczucia rzeczywistości

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Człowiek, który mieszka w środku Europy, nieco na bardziej wschód i zgodnie z modną obecnie klasyfikacją pokoleniową, jest jednym z „weteranów” urodzonych w czasie wojny (choć nie był żołnierzem przez jeden dzień), wygląda na zaskoczonego tym, co dzieje się w Europie od 24 lutego.

Haniebne jest rozpoczynanie dzisiaj wojny (chociaż Ameryka zrobiła to dwadzieścia dwa razy w ciągu ostatnich trzydziestu lat), ale nie mniej haniebne jest także łamanie dziesiątek międzynarodowych traktatów i porozumień.

Kiedy Putin wysłał swoje wojska przeciwko Ukrainie, można było sądzić, że europejscy przywódcy polityczni natychmiast zainterweniują. Obiecają, że teraz naprawdę dotrzymają swoich wcześniejszych obietnic i nie będą zapraszać Ukrainy w NATO. Ukraińcy będą przekonywani do przyznania podstawowych praw dla 8,5 mln Rosjan na Ukrainie  i powstrzymania brygad azowskich i masakr na zamieszkanych przez Rosjan obszarach. (I, oczywiście, jeśli Rosja w zamian zrzeknie się okupowanych terytoriów.)

Ale tak się nie stało. Przywódcy Europy Zachodniej jednogłośnie potępili Rosję i stanęli w szeregu po stronie szalonego, ekshibicjonistycznego prezydenta Ukrainy, dla którego zrujnowanie  kraju w nie jest wielką ceną do zapłacenia za odegrania parodii przywódcy świata zachodniego. Irracjonalność trwała nadal.

Aby ukarać agresora, zachodnioeuropejscy przywódcy nałożyli surowe ograniczenia importu energii. Aby czytelnik mógł dostrzec ogrom problemu, musimy wymienić niektóre dane. 55% importu gazu ziemnego do krajów UE pochodzi z Rosji, co stanowi 155 miliardów metrów sześciennych. Ze 155 miliardów 53,5 miliarda nie jest uznawane za możliwe do zastąpienia w krótkim okresie, ale pozostałe 101,5 miliarda ma zostać uzupełnione do końca roku, w następujący sposób: 50 miliardów zostanie zastąpionych importem gazu płynnego, 20 miliardów zostanie zastąpionych energią elektryczną wytwarzaną przez energię wiatrową i słoneczną, 14 miliardów zostanie zaoszczędzonych, 10 miliardów metrów sześciennych zostanie przywiezionych z innych krajów rurociągami (nadwyżką), 3,5 miliarda będzie pochodzić z produkcji biogazu, 2,5 miliarda z energii słonecznej i 1,5 miliarda z ziemi. wydobyte z ciepła ziemi.

Eksperci ds. energii twierdzą, że cele te są nieosiągalne do końca roku. (Najnowsze wiadomości wskazują na zbliżającą się porażkę: włoski premier Draghi podał się do dymisji, premier Estonii również.) Komisja Europejska nie zatrzymuje się jednak w opracowywaniu nowych pakietów sankcji i w obliczu ich niepowodzenia mówi o końcu globalizacji, deglobalizacji, nadmiernej podatności na handel międzynarodowy i potrzebie autarkii gospodarczej. (Co w moim pokoleniu przywołuje na myśl chińską rewolucję kulturalną i huty ludowe zbudowane na przełomie lat 1960-tych i 1970-tych.)

Jak to możliwe, że wszyscy przywódcy polityczni Europy Zachodniej, łamiąc wszelki obiektywizm, tak samo i jednogłośnie oceniają wojnę rosyjsko-ukraińską? Ukraina otrzymuje nierealistyczną szansę na zwycięstwo i samobójczo „karze” Rosję. Ponadto UE zmusza Litwę do zablokowania linii kolejowej łączącej Rosję z Kaliningradem, bazą rosyjskiej Floty Bałtyckiej, zwiększając zagrożenie powstania nowego frontu wojny.

A przecież świat zachodni ma wielkie doświadczenie półwiecza pokojowego współistnienia Wschodu i Zachodu, które opierając się na wzajemnie korzystnych stosunkach gospodarczych, przekształciło zimną wojnę we współpracę. Willi Brandt zainicjował politykę wschodnią 50 lat temu, a Kennedy i Chruszczow spotkali się w Wiedniu w 1962 roku, aby przeciwdziałać zagrożeniu kubańskim kryzysem rakietowym, który groził światową konfrontacją. Nixon, zatwardziały antykomunista, odwiedził Chiny w 1972 roku („dyplomacja pingpongowa”), a jego sekretarz stanu, Kissinger, opracował politykę odprężenia, która zastąpiła opozycję. Jest nie do pomyślenia, aby kryzys o takich rozmiarach, który zakończył się obecną wojną, wybuchł pod rządami Kohla, Mitterranda lub wojowniczego Reagana, który wzywał do „krucjaty” przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Nie przecież powiedzieć, że imperialne plany Putina są ambitniejsze niż zaangażowanie Chruszczowa czy Breżniewa w światowe rozprzestrzenianie światowej rewolucji i komunizmu. A amerykańskie lobby broni było nie mniej chciwe niż dzisiaj. Nie dość, że Ameryka, NATO i Zachód sprowokowały tę wojnę z Ukrainą, to teraz próbują ją przeciągać poprzez masowe dostawy broni.

Przychodzi na myśl taka refleksja, że dzisiejsze pokolenie europejskich polityków myśli inaczej i wyznaje inne wartości niż poprzednie. Po pierwsze, konserwatyzm zanika w Europie. Jeśli spojrzymy na polityczną mapę Europy, to nigdzie w rządzie nie ma partii konserwatywnych poza Szwajcarską Partią Ludową, a także naszym krajem i Polską. Co więcej, dzisiejsze zachodnie partie konserwatywne już dawno straciły swój tradycyjny wizerunek i są pod wpływem liberalizmu. Socjaldemokraci to nie to samo co kiedyś. Zamiast reprezentować interesy robotników i pracowników, ci mali ludzie, jak widzieliśmy, od jakiegoś czasu stali się zwolennikami lewicowo-liberalnych idei i mody.

Dzisiejsze scenariusze zachodniej polityki piszą lewicowi liberałowie i Zieloni, którzy w tym niegdyś głosili hasło Make Love, Not War, ale dziś są najbardziej aktywnymi zwolennikami dostaw broni ciężkiej na Ukrainę. I ci, którzy zdobywają coraz większą władzę polityczną na fali straszenia zmianami klimatycznymi, nie wykorzystują jej do realizacji celów polityki ochrony środowiska.

Tak więc reasumując: dzisiejsze polityczne pokolenie Zachodu wyrosło na genderyzmie, LGBTQ, cancel culture, zniosło stare zasady, nadało prymat polityce tożsamości zdefiniowanej w innych wymiarach zamiast narodowych. Ta elita polityczna, opierając się na lewicowo-liberalnych mediach, nie bierze pod uwagę woli większości wyborczej. (Sondaże w Niemczech sugerują, że większość wyborców nie zgadza się z dostawami ciężkiej broni na Ukrainę.)”.

Cechą naszych czasów jest wzmocnienie pozycji kobiet na stanowiskach kierowniczych w gospodarce i polityce. Oprócz dążenia do równouprawnienia, czynnikiem uzasadniającym ten trend  jest to, że jakoby empatia, zrozumienie i chęć współpracy odgrywają większą rolę w duszach kobiet i ich myśleniu w obliczu męskiego indywidualizmu i wojowniczości. Ale kiedy patrzy się na działania przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen lub niemieckiej minister spraw zagranicznych z Partii Zielonych Annaleny Baerbock oraz premierów Danii, Finlandii i Szwecji, można pomyśleć, stało się na odwrót, to nie te kobiety o dawnych cechach znalazły się na poważnych stanowiskach władzy.

Na razie trudno to jednoznacznie ocenić – a analiza tego będzie należała do politologów – ale wydaje się, że akceptacja lewicowo-liberalnych poglądów i wartości prowadzi do utraty poczucia rzeczywistości. Europejscy przywódcy polityczni, którzy podejmują irracjonalne decyzje, są w pułapce nierzeczywistości i prowadzą samobójczą politykę, łączy ich niewrażliwość na wymiary historyczne i międzynarodową równowagę sił, na realpolitik i brak postrzegania wagi rzeczywistych procesów w światowej polityce i gospodarce.

Karol Kiss

Autor jest ekonomistą i badaczem społecznym

Za: Magyar Nemzet

 

Redakcja