OpiniePublicystykaHerostrates Kaczyński

Redakcja4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Zazwyczaj, gdy nie mam co robić, to nie piszę. Ten tekst wyjątkowo powstaje – jak powiedział klasyk – gdyż nie miałem co robić. Oczywiście opisywany problem musi skalą dorównywać temu, iż nie mam co robić, więc będzie o tym czy Polska powinna mieć bombę atomową.

Właśnie przeczytałem, że Jarosław Kaczyński powiedział, że gdyby Stany Zjednoczone chciały ulokować na terenie Polski broń atomową, to – jak to ujął Kaczyński – „bylibyśmy na to otwarci”. Nie wiem czy Prezes PiS-u i faktyczna głowa obecnej formy polskiej państwowości wypowiadał się tylko w swoim imieniu i była to forma pluralis maiestatis, czy też mówił w imieniu swoim, rządu i PiS-u, a więc występował w trzech osobach. Nie wykluczam, że było wszystko na raz. Poniekąd potwierdzałoby to moje podejrzenia, że kilka ostatnich spektakularnych wypowiedzi i działań Kaczyńskiego ma mu zapewnić mocną pozycję w historii, stąd ich taki pomnikowy charakter.

Zatem jak wygląda kwestia bomba atomowa, a sprawa polska? Nie jest to kwestia nowa. Wiele wskazuje, że broń atomowa już na terenie Polski stacjonowała. Było to w okresie PRL-u, a broń tę miała mieć w swoich bazach armia Związku Sowieckiego, stacjonująca na terenach zachodniej i północnej Polski. Nie wiem czy władze PRL-u o tym wiedziały, ale na pewno nie wiedziało polskie społeczeństwo. Czy ówczesna Polska była przez to bardziej bezpieczna? Twierdzę, że absolutnie nie! Więcej, ten fakt narażał nas na wielokrotnie większe niebezpieczeństwo.

W tym momencie można by już wysnuć ważny wniosek, ale żeby był lepiej zrozumiały warto sięgnąć do analogii. Tę analogię znajdujemy po sąsiedzku, na Ukrainie. Otóż po rozpadzie Związku Sowieckiego Ukrainie przypadła w spadku pewna ilość broni atomowej. Stare mocarstwa atomowe tak bardzo obawiały się tego stanu rzeczy, że za rezygnację z tej broni, zagwarantowały Ukrainie integralność terytorialną. Były to Rosja, USA i Wielka Brytania. Ukraina pozbyła się broni nuklearnej, a z gwarancji mocarstw nie został nawet smród. Pierwszy z gwarantów na Ukrainę napadł, drugi traktuje ją jak mięso armatnie w starciu z pierwszym, a trzeci nie ma tu nic do powiedzenia.

Czy gdyby Ukraina nadal posiadała broń nuklearną, to czy Rosja by na nią napadła? Jednoznaczna odpowiedź jest trudna, ponieważ problem bardzo skomplikowany. Nie będę się wdawał w szersze uzasadnianie i stwierdzę, że gdyby Ukraina nadal posiadała broń nuklearną, to byłaby najsilniejsza gwarancja jej integralności terytorialnej, choć może nie stuprocentowa.

Mamy zatem sytuację, w której broń atomowa na terenie Polski była ogromnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju i drugą sytuację, w której pozbycie się tej broni przez Ukrainę stało się powodem utraty integralności terytorialnej i napaści przez Rosję. Teraz przechodzimy do wniosku, przed którego wyciągnięciem powstrzymałem się przed chwilą. To będzie jeden wniosek, choć trochę rozbudowany.

Po pierwsze istnieje kolosalna różnica między stacjonowaniem broni nuklearnej na terenie kraju, a bycie wyłącznym dysponentem tej broni. Jeśli na terenie Polski stacjonowała lub miałaby stacjonować broń atomowa czy to rosyjska, czy amerykańska, na której użycie strona Polska nie miałaby wpływu, to taki stan tylko potęgował i potęgowałby zagrożenie dla Polski. Dodam tylko, że jeśli ktoś myśli, że Amerykanie pytaliby się polskiego rządu czym mogą wystrzelić swoje atomowe rakiety, to jest głupi. Zatem suma doświadczeń polskich i ukraińskich dotyczących stacjonowania i posiadania broni atomowej prowadzi do wniosku, że broń atomowa może – ale nie musi – gwarantować bezpieczeństwa, o ile dane państwo jest wyłącznym dysponentem tej broni. Równie ważne, żeby to państwo samo potrafiło taką broń wyprodukować. O ile wiem, to wszystkie państwa posiadające taką broń same ją wyprodukowały i nikt z ją posiadających nią nie handluje.

Przejście Kaczyńskiego do historii poprzez ściągnięcie na teren Polski amerykańskiej broni atomowej jako żywo przypomina czyn Herostratesa, który chcąc na wieki zapisać się w historii, podpalił świątynię w Efezie, zaliczaną w starożytności do siedmiu cudów świata. Dla mnie Polska jest cudem świata, choć coraz częściej za sprawą ludzi pokroju Kaczyńskiego staje się cudakiem świata. Ale nawet Polska jako cudak nie zasługuje na podpalenie przez broń atomową. Amerykańskie rakiety atomowe w Polsce są zwiększeniem zagrożenia dla Rosji, ale na pewno nie powstrzymają Rosjan przed wystrzeleniem ich rakiet atomowych w Polskę, a nawet takie ryzyko niepomiernie zwiększą.

W tym kontekście nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy warto, by Polska miała własną broń atomową. Jednak przykład Ukrainy czyni dla mnie tę sprawę otwartą.

Andrzej Szlęzak

fot. Wikipedia Commons

 

Redakcja