PublicystykaNie będę ginąć za Kijów

Przemysław Piasta5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

W polskich mediach, także tych społecznościowych, w najlepsze trwa militarystyczna gorączka. Poszczególne redakcje, nawet te na co dzień zwaśnione, aż prześcigają się w podżeganiu do wojny. Nie ma granicy głupoty i zbydlęcenia byle tylko nie zohydzić jeszcze bardziej, nienawistnej Rosji i równie nienawistnego Putina.

Zachowanie polskich polityków, którzy już dawno porzucili wszelkie granice przyzwoitości, jest równie obmierzłe. Minister Błaszczak z dumą ogłosił, że to będzie wysyłać na Ukrainę broń. Jak obwiesił jeden z jego urzędników będzie to między innymi „amunicja defensywna”. Jako, że ludzkość nie znała do tej pory takiego rodzaju amunicji prawdopodobnie jest to innowacyjny wynalazek naszych tuzów z PiS-u.

To jednak niestety nie wszystko. Kilka dni temu polski Sejm przyjął uchwałę podjudzającą do wojny i dalszej agresji NATO na wschodzie. Niemal jednogłośnie. Tylko jeden poseł, Grzegorz Braun, miał w sobie na tyle przyzwoitości i cywilnej odwagi by sprzeciwić się temu szaleństwu.

Bo to szaleństwo czystej próby. Po pierwsze dlatego, że z ową Rosją, która w oczach nadwiślańskich polityków i wysługujących się im dziennikarzy urasta do roli tworu zgoła demonicznego, nie mamy obecnie żadnego realnego pola konfliktu. Nie toczymy sporów granicznych. Na terenie naszych państw nie ma waśni narodowościowych ani religijnych, które obligowałby którąś ze stron do interwencji. Nie walczymy o strefy wpływów bo Polska już do strefy rosyjskiej nie należy a własnej, jako państwo zależne, nie posiada. Nie dzielą nas też kwestie gospodarcze bo Polska zerwała de facto stosunki gospodarcze z Rosją.

Z Rosją, z którą nie mamy realnego konfliktu mamy walczyć w obronie Ukrainy. Z którą pól konfliktu jest dla odmiany co niemiara. Przypomnę tylko najważniejsze. Poważne siły polityczne, w tym parlamentarne, na Ukrainie wysuwają roszczenia terytorialne wobec Polski. Nic dziwnego, skoro są one wprost spadkobiercami zbrodniczej ideologi OUN, która zresztą na Ukrainie jest gloryfikowana przez oficjalne czynniki państwowe. Bohaterami narodowymi Ukrainy są dziś mordercy-ludobójcy, na których rękach spoczywa krew setek tysięcy pomordowanych, w lwiej części Polaków. Choć sprawy historyczne nie powinny rzutować na teraźniejszości, państwowy kult UPA uprawiany przez oficjalne czynniki państwowe na Ukrainie jest niemożliwą do przezwyciężenia przeszkodą w naszych relacjach. To jednak nie wszystko. Ukraina jest państwem bandyckim, które stosuje terror wobec zamieszkujących własne terytorium mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych. Jest to jednocześnie państwo niepoważne, które szantażem i polityką faktów dokonanych usiłuje wymusić na sąsiadach koncesje gospodarcze i polityczne. Przykładem jest ostatnia blokada transportów kolejowych z Chin do Polski, stanowiąca bezczelną próbę wymuszenia na nas ustępstw w zakresie polityki transportowej… A to zaledwie część problemów w relacjach z tym państwem.

Zatem na wojnie z potencjalnie przyjaznym a obecnie niezaangażowanym sąsiadem mamy walczyć ramię w ramię z sąsiadem jawnie wrogim i potencjalnie niebezpiecznym. Mamy to czynić nie w imię interesu własnego, bo takowego w owej wojnie nie mamy, lecz w imię interesu naszych sojuszników, anglosasów. To sojusz specyficzny, w którym Waszyngton i jego europejski podwykonawca Londyn rozgrywając swe geopolityczne szachy gotowi są walczyć z Rosją do ostatniego żołnierza. Konkretnie do ostatniego polskiego żołnierza. Ten scenariusz świetnie sprawdził się już w roku 1939, gdy skierowanie militarnej machiny Niemiec przeciwko Polsce kupiło anglikom kilkanaście bezcennych miesięcy. Do tego tanim kosztem, bo w zamian za kilka patetycznych słów i mglistych obietnic Jako, że nie wyciągnęliśmy z tych wydarzeń właściwych wniosków być może już wkrótce czekać nas będzie ich powtórka.

To wszystko jest takie oczywiste… Jednak wyłącznie dla tych, którzy potrafią wyłączyć wojenną propagandę a uruchomić własny rozum. Dlatego powiedzmy to wprost: w interesie Polski leży pokój w naszym regionie a nie wywoływanie militarnego konfliktu z Rosją. Tym bardziej, że ów konflikt najprawdopodobniej przegramy. Naszym interesem jest natomiast bezpieczeństwo naszego kraju i jego stabilny rozwój. Nie geopolityczne mrzonki obcych strategów. Naszym interesem jest wreszcie zapewnienie naszej młodzieży jak najlepszej przyszłości a nie wysyłanie jej na zatracenie. To nie jest nasza wojna i to nie jest nasza sprawa. Kto twierdzi inaczej jest głupcem. Lub pracuje dla obcych.

Przemysław Piasta

Przemysław Piasta

Historyk i przedsiębiorca. Prezes Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego. Autor wielu publikacji popularnych i naukowych.