PublicystykaNajbardziej rozpoznawalny Polak

Redakcja1 miesiąc temu
Wspomoz Fundacje

Świat wciąż się zmienia, kiedyś najbardziej znanymi przedstawicielami poszczególnych narodów byli ich przywódcy, politycy, stratedzy wojskowi, naukowcy, przywódcy religijni, pisarze filozofowie czy wojownicy.

Z czasem na piedestale najsławniejszych jednostek zaczęli pojawiać się aktorzy czy muzycy z branży rozrywkowej. W ciągu ostatnich dekad obserwujemy natomiast coraz większą popularność sportowców. Nie może zatem dziwić, że najbardziej rozpoznawalnym na świecie Polakiem nie już Lech Wałęsa,  Jan Paweł II czy jeden z noblistów, ale… Robert Lewandowski.

Piłka nożna jest niewątpliwie najpopularniejszym sportem na świecie. Porównanie gwiazd futbolu z rzymskimi gladiatorami jest raczej sporym komplementem dla tych ostatnich. Wśród fanów tej dyscypliny w danym zespole największe emocje wzbudzają napastnicy. Snajperzy mają tą przewagę nad pozostałymi pracującymi nad wynikiem piłkarzami, że to oni są odpowiedzialni za wykończenie akcji i umieszczenie piłki w siatce. W Polsce często pojawia się wobec Lewandowskiego zarzut, że nie jest tak skuteczny w reprezentacji jak w Bundeslidze. Za granicą ocenia się jednak, że Robert „urodził się w niewłaściwym kraju”. Jakże jest więc naprawdę?

Jako były partyzant

Lewandowski urodził się w Warszawie a wychował w Lesznie, gdzie skończył podstawówkę i gimnazjum. Rodzice byli sportowcami i działaczami sportowymi związanymi z stolicą i Lesznem. Ojciec Krzysztof był judoką i piłkarzem trzecioligowego Hutnika Warszawa, natomiast matka Iwona (z d. Dembek) lekkoatletką i siatkarką pierwszoligowego AZS Warszawa. Sam Robert również próbował swoich szans w judo, siatkówce oraz lekkoatletyce, gdzie w biegach przełajowych zdobył mistrzostwo Mazowsza. Jednak przede wszystkim nie mógł przestać myśleć o piłce nożnej, swoje treningi nagrywał i później odtwarzał analizując błędy. Nawet kiedy jadł lub odrabiał lekcje wciąż odbijał piłkę.

Karierę piłkarską rozpoczął w Partyzant Leszno, gdzie nie będąc oficjalnie zawodnikiem mógł uczestniczyć w treningach dzięki ojcu, który był prezesem i trenerem klubu. Następnie przez 7 lat był zawodnikiem juniorów z Varsovia Warszawa ale z powodu niskiego wzrostu i wątłej budowy zrezygnowano z powołania go do kadry Mazowsza w 2002 r. W Warszawie ukończył też liceum i rozpoczął karierę w Delcie Warszawa. Debiutu syna w seniorach nie doczekał Krzysztof Lewandowski, który zmarł nagle w 2005 r. a sam siedemnastoleni

Drang nach Westen

W 2009 r brytyjski „The Times” umieścił Lewandowskiego na 32. miejscu 50-cio osobowej listy „najbardziej obiecujących zawodników do lat 23”. Była to bardzo skromna prognoza bo już 11 czerwca 2010 r. Borussia Dortmund zapłaciła w Poznaniu 4,5 miliona euro kontraktując Polaka na 4 lata. Zawodnik rozegrał pierwszy sezon (2010/11) skromnie jako ofensywny pomocnik, drużyna zdobyła mistrza Niemiec a Lewandowski strzelił 8 goli i zaliczył 3 asysty.

W następnym sezonie wrócił jako napastnik (30 bramek), zadebiutował w Lidze Mistrzów, Borussia zdobyła mistrza Niemiec a dodatkowo Puchar Niemiec, gdzie Lewandowski był królem strzelców. W sezonie 2012/13 zaledwie wicemistrzostwo Niemiec i wicekról strzelców, za to jako pierwszy w historii zdobywa hat-tricka w półfinale Ligi Mistrzów strzelając cztery bramki Realowi Madryt. Borussia przegrywa jednak finał na Wembley z Bayern Monachium 1:2 a Lewandowskiego z 10-cioma trafieniami wyprzedza tylko Christiano Ronaldo (12 bramek).  Borussia rewanżuje się Bayernowi w sezonie 2013/14 zdobywając Superpuchar Niemiec (4:2).  Bawarczycy zasiadają do stołu, tansakcja za 60 milionów euro. Lewandowski opuszcza polskie trio, które tworzył z Łukaszem Piszczkiem i Kubą Błaszczykowskim i przenosi się do Monachium.

Pierwszy sezon (2014/15) w barwach Bayernu Lewandowski kończy z 17-tką trafień i wspólne z klubowym kolegą Arjenem Robbenem zdobywa wicekróla Bundesligi a sama drużyna mistrza Niemiec. W sezonie 2015/16 broni z Bawarczykami mistrza Niemiec oraz zdobywa po raz drugi w karierze Puchar Niemiec.  W 2018 Bayern zdobywa Superpuchar Niemiec a Polak jako pierwszy w historii zdobywa hat-tricka w starciu o te trofeum. Sezon 2018/19 to siódme w karierze mistrzostwo Niemiec, po raz trzeci Puchar Niemiec a po raz czwarty koronę strzelców Bundesligi. Kolejny sezon bez większych niespodzianek Lewandowski bije kolejne rekordy Bundesligi. ósme mistrzostwo Niemiec w barwach Bayernu, kolejne zwycięstwo w Pucharze Niemiec a sam zostaje pierwszym w historii piątym z rzędu królem strzelców w tych rozgrywkach.

Trzy korony

W 2018 r. Lewandowski awansuje do pierwszej dziesiątki najlepszych strzelców w historii Ligi Mistrzów, czuje jednak niedosyt. Chce być najlepszy, próbuje zmienić klub a wobec niepowodzeń pozostaje w Monachium i 26 listopada 2019 r. po wygranej nad Crveną Zvezdą 6:0, gdzie zdobywa aż 4 bramki, awansuje na 5 miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców wszechczasów Ligi Mistrzów. Były to również najszybciej strzelone bramki w historii tych rozgrywek.

Szczęśliwym okazał się następny rok, 8 sierpnia 2020 r. powraca z Bayernem do rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA i w spotkaniu rewanżowym z Chelsea zdobywa 2 bramki (jedna z karnego po faulu) oraz dwie asysty. Zostaje okrzyknięty jednogłośnie najlepszym zawodnikiem meczu ale co ważniejsze wyprzedza tym samym Karima Benzemę zajmując już czwarte miejsce wśród najlepszych strzelców w historii tych rozgrywek. Kolejne spotkania rozgrywają się po myśli Bawarczyków, Lewandowski jako piąty Polak w historii (po Zbigniewie Bońku, Józefie Młynarczyku, Jerzym Dudku i Tomaszu Kuszczaku) zdobywa Puchar Ligi Mistrzów UEFA.

Polak potwierdza także swoją dominację na każdym froncie i wraz z Bayernem nie dość, że zdobywa po raz dziewiąty mistrza Niemiec, Puchar Niemiec i Ligę Mistrzów UEFA to indywidualnie zostaje królem strzelców wszystkich rozgrywek w jakich występował. Wystąpił w 40 meczach we wszystkich klubowych rozgrywkach, zdobywając w nich 48 goli i notując 8 asyst.

Pierwszy w historii

Przed Polakiem tylko dwóch piłkarzy w historii zdobyło w ciągu sezonu trzy korony strzelców. Co ciekawsze nie byli to Lionel Messi i Cristiano Ronaldo, ale Johan Cruyff niemal pół wieku temu oraz Mario Jardel w sezonie 1999/00. Holender zdobył co prawda w sezonie 1971/72 trzy puchary ale trzy korony musiał dzielić z innymi strzelcami podobnie jak Brazylijczyk, który w dodatku nie wygrał wszystkiego z drużyną. Robert nie dość, że wszystkie korony zdobył samodzielnie to jeszcze ze sporą przewagą nad rywalami.  Podsumowując jest więc drugim obok Cruyffa piłkarzem, który zdobył podwójną potrójną koronę, ale pierwszym w erze Ligi Mistrzów i pierwszym, który korony króla strzelców ma tylko dla siebie. Nikomu więcej  historii piłki nożnej nie udało się tego dokonać.

Nr 1 na świecie

1 października 2020 r. podczas losowania grup Ligi Mistrzów w Nyonie, Lewandowski otrzymał tytuł Najlepszego Napastnika UEFA poprzedniego sezonu oraz Piłkarza Roku UEFA. Polak zdobył 477 punktów zwyciężając w plebiscycie z przewagą 387 punktów nad drugim w zestawieniu De Bruyne. Głosowało 80 trenerów europejskich klubów piłkarskich i 55 przedstawicieli mediów. Natomiast 17 grudnia 2020 r. Robert Lewandowski został wybrany również Piłkarzem Roku FIFA. Wygrał uzyskując maksymalną liczbę 52 punktów na którą składały się głosy selekcjonerów reprezentacji narodowych, kapitanów tych drużyn a także przedstawicieli światowych mediów. Jako najlepszy strzelec spośród wszystkich najwyższych lig zrzeszonych w UEFA został laureatem Europejskiego Złotego Buta. Warto podkreślić, że zdobył te wszystkie nagrody jako pierwszy Polak w historii.

10 listopada 2020 został wybrany najlepszym piłkarzem świata w plebiscycie Goal 50, organizowanym przez największy, międzynarodowy portal informacyjny o piłce nożnej. 14 grudnia włoski dziennik „Tuttosport” uhonorował go nagrodą Golden Player Award, dzięki czemu Lewandowski został pierwszym zawodnikiem wyróżnionym tą nagrodą. Wyróżniany także nagrodą Piłkarza Roku 2020 przez: „The Guardian”, „FourFourTwo”, „Piłka nożna” oraz wiele inny redakcji. W lutym 2021 Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) z dorobkiem 47 goli uznała go za najskuteczniejszego napastnika na świecie, a także uhonorowała tytułem piłkarza roku 2020 i umieściła w najlepszej drużynie dekady.

Warto wspomnieć również o zdobyciu przez Lewandowskiego Złotej Piłki Klubowych Mistrzostw Świata 2020, które zostały rozegrane w Katarze pomiędzy najlepszymi drużynami kontynentów. W finale, rozegranym 11 lutego 2021 na Education City Stadium w Ar-Rajjan, Bayern mierzył się ze zwycięzcą Ligi Mistrzów CONCACAF, meksykańskim zespołem Tigres UANL. Polak rozegrał w tym spotkaniu 73 minut i miał udział w zwycięskiej bramce Benjamina Pavarda z 59. minuty spotkania.

Francuska ruletka

Najwięcej emocji w ciągu ostatnich tygodni wzbudził kontrowersyjny plebiscyt „Złotej Piłki”, który organizuje tygodnik „France Football”. Po pierwsze „FF” jest tygodnikiem tylko z nazwy, ponieważ ukazuje się już tylko raz na miesiąc a po drugie nie w sposób ulec wrażeniu, że łaska Francuzów „na pstrym koniu jeździ”.  Dla porządku zacznijmy od tego, że Lewandowski był nominowany do „Złotej Piłki” sześciokrotnie, po raz pierwszy debiutował w 2013 r. a w 2015 r. zdobył czwarte miejsce ustępując tylko Messiemu, Ronaldo i Naymarowi. Rok później Polak był w niesamowitej formie, zdobył z Bayernem Monachium: Mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec oraz Superpuchar Niemiec.

W pamiętnym 2016 r. wraz z reprezentacją Polski doszedł do ćwierćfinału Mistrzostw Europy rozgrywanych wówczas we Francji a drużyna nie przegrała ani jednego meczu odpadając po rzutach karnych z Portugalią. Co szczególnie ważne w tym kontekście to właśnie Portugalia w finale pokonała Francje 1:0 i zdobyła tytuł. Trudno więc nie zrozumieć irytacji naszego zawodnika kiedy uzyskując dalekie 16. miejsce podsumował na Twiterze plebiscyt jako „le cabaret”.

Tegoroczną „Złotą Piłkę” wygrał w kontrowersyjnych okolicznościach Lionel Messi (po raz siódmy), natomiast Lewandowski zajął drugie miejsce otrzymując specjalnie stworzoną nagrodę dla najlepszego strzelca 2021 r. Wydarzenie to wywołało szeroką dyskusje na całym świecie zwłaszcza, że Argentyńczyk zarówno w Barcelonie jak i Paryżu formą nie grzeszył. Rację ma więc chyba mistrz świata z 2014 r., Lukas Podolski: „Wszystko tam nie zawsze jest uczciwe. Wybory mają wiele wspólnego z polityką, wiele zależy od tego, kto jak się prezentuje”.

Dawid Berezicki

Fot. Wikipedia Commons

Myśl Polska, nr 51-52 (19-26.12.2021)

Redakcja