OpinieŚwiatLitwa: w oczekiwaniu na polityczną rozprawę

Redakcja11 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

W mroczny jesienny, zziębnięty i mglisty dzień, 28 października w wileńskim sądzie apelacyjnym odbyła się rozprawa w sprawie „szpiegostwa na rzecz Rosji”. Sprawa karna rozpoczęła się przed trzema laty. Akt oskarżenia Prokuratura Generalna Litwy złożyła przeciwko znanemu działaczowi społecznemu, stojącemu na czele Socjalistycznego Frontu Ludowego Algirdasowi Paleckisowi.

Represje na Litwie

27 lipca usłyszał on wyrok pierwszej instancji – 6 lat więzienia. W czasie śledztwa Paleckisa przetrzymywano przez półtora roku w aresztach Wilna, Kowna i Szawli, gdzie przebywał w izolatce. Zniszczono mu zdrowie. Pod naciskiem społecznym, w tym listem 60 sygnatariuszy Aktu Niepodległości Litwy z 1990 roku, władze wypuściły go następnie za kaucją w wysokości 50 tys. euro; mógł już przebywać w domu z rodziną, przy czym z obrączką na nodze w ramach dozoru elektronicznego. Pozostało mu jeszcze 4,5 roku pobytu za kratami.

Polscy czytelnicy pewnie niewiele wiedzą o tym, co dzieje się w republikach bałtyckich, a w szczególności o masowych represjach przeciwko inaczej myślącym, które stosuje się w tych młodych krajach – na Litwie, Łotwie i w Estonii (wszystkie one niedawno świętowały stulecie swojego powstania w rezultacie zwycięstwa bolszewików w Rosji, którzy 3 marca 1918 roku podpisali tzw. pokój brzeski z Niemcami). Władze Litwy prześladują wszystkich tych, którzy nie zgadzają się z narzucaną przez Stany Zjednoczone polityką oszalałej rusofobii i wrogości wobec swoich najbliższych geograficznych sąsiadów, wobec ludzi, z którymi przez wieki żyli w zgodzie i współpracy.

Dyplomata i polityk

Algidras Paleckis, który niedawno skończył 50 lat, pochodzi ze znanej litewskiej rodziny zaangażowanej politycznie, działającej od lat na rzecz sprawiedliwości społecznej, wolności, podniesienia poziomu edukacji i życia społeczeństwa. Dziadek Algirdasa, Justas Paleckis latem 1940 roku wprowadzał na Litwie ustrój socjalistyczny, będąc faktycznym przywódcą Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Jego syn o takim samym imieniu reprezentował Związek Radziecki jako dyplomata w Berlinie, ówczesnej stolicy Niemieckiej Republiki Demokratycznej. To dlatego Algirdas spędził lata swojego dzieciństwa i młodości zagranicą.  Chodził do radzieckiej szkoły przy ambasadzie, a następnie ukończył uniwersytet w Szwajcarii.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego pracował w Departamencie Europy litewskiego MSZ i reprezentował Litwę w organizacjach międzynarodowych. Posługuje się pięcioma językami obcymi. Na początku lat 2000. porzucił z własnej woli karierę dyplomatyczną, by zająć się działalnością społeczną. „Nie wytrzymałem biurokratycznej, ciężkiej presji oraz braku wolności myśli i działania” – wspominał później.

W opozycji

Swoje marzenie o dążeniu do prawdy i swobody wyrażania poglądów wynikających z jego znajomości dorobku światowej humanistyki i nieograniczonych cudzą, arbitralną i nierozumną wolą polityczną, próbował realizować w postaci założonego przez siebie Socjalistycznego Frontu Ludowego. Od samego początku natrafił na ostry opór miejscowych nacjonalistów i litewskich służb specjalnych, wykonujących polecenia CIA (ogromny kompleks tej służby wybudowano w stolicy Litwy z iście amerykańskim rozmachem).

Działalność społeczno-polityczną łączył z dziennikarstwem; pisał artykuły na bieżące tematy polityczne, prowadził własne śledztwo w sprawie tragicznych wydarzeń ze stycznia 1991 roku w Wilnie, podczas których – zdaniem litewskiej prokuratury – w okolicach wileńskiej wieży telewizyjnej „z rąk radzieckich wojskowych zginęło 14 osób”.

Występując w 2011 roku w jednej z rozgłośni radiowych, stwierdził, że wówczas „swoi strzelali do swoich”, sugerując, że strzały do zgromadzonego tłumu oddali bojówkarze nacjonalistycznego, separatystycznego Sajudisu. Stało się to przyczyną wszczęcia przeciwko niemu śledztwa. Choć sąd pierwszej instancji uznał Algirdasa Paleckisa za niewinnego, prokuratura złożyła apelację, w wyniku której nałożono na niego sporą grzywnę. To niesprawiedliwe rozstrzygnięcie sądowe zainspirowało go do decyzji o zebraniu dokładniejszych informacji o styczniowych wydarzeniach.

Ofiary litewskiego mitu założycielskiego

Już wcześniej, w latach 1991-1994, na Litwie toczył się proces sądowy przeciwko działaczom internacjonalistycznego ruchu społecznego „Jedność”, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z niemożliwości faktycznej niezależności politycznej i wolności państwa litewskiego (wbrew upartym twierdzeniom nacjonalistycznych separatystów), wynikającej z braku surowców naturalnych, infrastruktury przemysłowej i dostępu do większego rynku zbytu.

W latach 1994-1999 sąd rozpatrywał akt oskarżenia przeciwko tzw. radzieckim profesorom, w wyniku której skazano przywódców Komunistycznej Partii Litwy: historyka, prof. Mykolasa Burokevičiusa – na 12 lat więzienia, prof. Juozasa Jermalavičiusa – na 8 lat, i innych, za rzekomo zorganizowaną przez nich operację wojskową w Wilnie w nocy 13 stycznia 1991 roku.

Nadal trwa też postępowanie przeciwko 64 obywatelom Rosji, uznanym za uczestników owych wydarzeń na podstawie dokumentów przekazanych litewskiej prokuraturze przez ówczesnego prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa 26 września 1991 roku, zaraz po tym, jak 6 września 1991 roku rozmontował on Związek Radziecki, wyłączając z niego trzy republiki bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię.

Dziennikarskie śledztwo jako szpiegostwo

Na przestrzeni tych lat w prasie i w Internecie publikowane były liczne dokumenty związane z tragicznymi styczniowymi wydarzeniami w Wilnie, w tym nazwiska badających je prokuratorów i wydających w ich sprawie wyroki skazujące sędziów. Były to dane dostępne wszystkim zainteresowanym, w tym Algirdasowi Paleckisowi. Dotknięty niesprawiedliwym wyrokiem sądu za wypowiedź „swoi strzelali do swoich”, zajął się on dziennikarskim śledztwem, w ramach którego chciał opisać to, co się wydarzyło naprawdę, próbując zrozumieć jakimi motywami pozafaktycznymi kierowali się w tych sprawach słudzy litewskiej Temidy. I właśnie to doprowadziło go do półtora roku odsiadki w izolatce i wyrokiem kolejnych grożących mu czterech i pół roku.

Nie znaleziono u niego podczas przeszukania jego mieszkania 25 października 2018 roku żadnych szpiegowskich skrytek, szyfrów, kopii tajnych państwowych dokumentów. Opinia publiczna nie poznała ani jednego dokumentu czy dowodu jego „działalności szpiegowskiej na rzecz Rosji”. A mimo to, na konferencji prasowej 20 grudnia 2018 roku szefowie Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego i Wydziału II Ministerstwa Obrony Litwy (kontrwywiadu) uparcie powtarzali wersję o „organizacji szpiegowskiej”. Tej ostatniej nigdy nie znaleźli. Okazało się, że cały akt oskarżenia oparty jest na zeznaniach pewnego wielbiciela dziecięcej pornografii, desperacko próbującego uniknąć wieloletniego więzienia dzięki opowiadaniu szpiegowskich bajek o Paleckisie.

Czekamy na apelację

Sąd odrzucił właśnie wniosek Algirdasa Paleckisa w sprawie odsunięcia od sprawy prokurator Vilmy Vidugirienė w związku z jej całkowitym brakiem kompetencji i nieumiejętnością przedstawienia faktów świadczących o zasadności zarzutów. Drugi z oskarżonych, wspomniany już pedofil, poprosił o zmianę adwokata, w związku z czym sędzia Vitalia Norkunaite, po dwugodzinnej rozprawie, zdecydowała się na odroczenie sprawy do 16 listopada. Na sali sądowej pojawiła się posłanka do Parlamentu Europejskiego Tatiana Żdanok i przedstawiciele pozarządowych organizacji obrońców praw człowieka z krajów bałtyckich. Paleckis pozostał na wolności. Na razie nie przydały się radiowozy, które miały odwieźć go do więzienia, nie dopuszczając do więźnia politycznego jego zwolenników.

Pod budynkiem sądu, na wielkim Placu Łukiskim w centrum miasta trwała w tym czasie pikieta poparcia dla Paleckisa, na której zgromadziło się ponad 150 osób. Jej uczestnicy przeszli następnie pod siedzibę państwowej telewizji i radia, żądając wolności słowa oraz dostępu do publicznych kanałów dla partii i ruchów opozycyjnych, by mogły one zaprezentować swoje programy i postulaty polityczne na rzecz poprawy jakości rządów oraz zagwarantowania sprawiedliwości społecznej obywatelom i mieszkańcom Litwy.

prof. Walerij Iwanow

Prof. Walerij Iwanow

Walerij Iwanow (ur. 1947 w Kownie) – historyk, działacz społeczny. W 1973 r. ukończył Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizując się w stosunkach polsko-litewskich okresu międzywojennego. Habilitację uzyskał na Akademii Nauk Litewskiej SRR. W latach 1988-1991 przewodniczący ruchu „Jedność”, następnie represjonowany.

Redakcja