WywiadyO prawdę i pamięć – rozmowa z płk. Janem Niewińskim

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Od redakcji: Poniżej przypominamy wywiad z Janem Niewińskim sprzed 9 lat, udzielony tygodnikowi Myśl Polska. Rozmowę przeprowadził Zbigniew Lipiński. Naszym zdaniem warto przypomnieć postulaty jakie zgłaszał Jan Niewiński i odpowiedzieć na pytanie – co się po tylu latach zmieniło.

Panie Pułkowniku, ostatnio zostały powołane Komitet Organizacyjny i Międzynarodowy Komitet Honorowy Obchodów 70. Rocznicy Banderowskiego Ludobójstwa Dokonanego w latach 1943-1947 na Obywatelach Polskich Wołynia i Małopolski Wschodniej. Jakie są cele tych obchodów?

– W latach 1939-1947 oddziały zbrojne ukraińskich szowinistów, wymordowały w sposób bestialski ponad 150 tys. Polaków. Od 1943 r. ludobójstwa tego dokonywało głównie OUN-UPA. Niestety, ani w PRL, ani w III RP ludobójstwo to nigdy nie zostało w pełni ujawnione, zbrodnie te nie zostały nazwane ludobójstwem, a UPA nie została potępiona i określona jako organizacja zbrodnicza, podobnie jak to się stało np. z SS po II wojnie Światowej. Przeciętny Polak, a szczególnie młode pokolenie, praktycznie nic nie wie o tym, co działo się na Kresach w tym czasie. W skrócie: chodzi nam o prawdę i pamięć.

Dlaczego tak się dzieje?

– Zadecydowała o tym polityka, a właściwie politykierstwo. Ekipy rządzące Polską po 1989 r. postawiły sobie za cel urzeczywistnienie tzw. strategicznego partnerstwa z Ukrainą, co stanowi element polityki antyrosyjskiej. Ceną tego – zresztą nigdy nie osiągniętego zamiaru – jest prawda historyczna, którą się przemilcza lub, co gorsza, fałszuje. Całe kohorty najemnych historyków, publicystów i polityków próbują to ludobójstwo przedstawić jako „walki bratobójcze”, „konflikt polsko-ukraiński” itp. Czynią to często obywatele polsc, pochodzenia ukraińskiego, hołdujący zbrodniczej ideologii Dmytro  Doncowa, Niejednokrotnie działali oni w Związku Ukraińców w Polsce, finansowanym przez Państwo. A Związek ten zieje  antypolonizmem. Proszę sobie  przejrzeć ich organ (także finansowany przez polskiego podatnika) „Nasze Słowo”. Ludzie ci wpajają opinii publicznej, że i Polacy i Ukraińcy popełniali zbrodnie. To fałsz i kłamstwo!  A jednocześnie ci sami  nabierają wody w usta, gdy na Ukrainie, głównie na terenach stanowiących przed wojną polskie Kresy Wschodnie, stawia się pomniki ludobójcom: Banderze, Szuchewyczowi, Sawurowi, ich nazwiskami nazywa się ulice, place, instytucje użyteczności publicznej. To  tak, jakby w Niemczech wznoszono pomniki Himmlerowi czy Rosenbergowi, Kochowi czy von dem Bach-Żelewskiemu. A jednocześnie w Polsce istnieje kilkadziesiąt monumentów upamiętniających kurenie UPA, które mordowały Polaków.

Przyzna Pan jednak, że oficjalną linią polskich władz jest pojednanie  polsko-ukraińskie.

– Niestety, przyznaję. Tylko  pytam kto z kim ma się jednać? Pojednanie między Polakami i Ukraińcami jest niepotrzebne, bo między obu narodami nie ma konfliktu, a z mordercami i ich pogrobowcami nie ma mowy o pojednaniu.

Mówi Pan, że całkowitą winę za to, co działo się na Kresach ponoszą szowiniści ukraińscy. Tymczasem w Sahryniu w czasie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego postawiono pomnik ofiarom ukraińskim polskiego ataku na tę miejscowość, dokonanym przez oddziały AK i BCh. Obecnie ma nastąpić uroczyste odsłonięcie tego  pomnika z udziałem prezydentów obu krajów.

– To jeszcze jeden wyjątkowo perfidny fałsz. Sahryń stanowił ufortyfikowaną bazę UPA, gdzie również znajdował się oddział policji ukraińskiej współpracującej z Niemcami i członkowie SS-Galizien – formacji wsławionej mordami na ludności polskiej i żydowskiej. Stamtąd dokonywano wypadów na polskie wsie, mordując ludność w pień i paląc zabudowania. Wywiad AK przechwycił łączników UPA, przy których znaleziono rozkazy i odezwy, świadczące niezbicie o planach następnych rzezi Polaków. W związku z tym AK i BCh dokonały ataku uprzedzającego, przedtem jednak wzywając UPA do opuszczenie wsi. UPA odpowiedziała ogniem. Sahryń został zdobyty, a bandyci zginęli w walce. Ponieważ był to teren zabudowany, siłą rzeczy w czasie walk zginęła pewna liczba ludności cywilnej. Za to ponosi całkowitą odpowiedzialność UPA. I taka jest prawda o Sahryniu. Żeby jeszcze bardziej zagmatwać sprawę, mają równolegle odbyć się uroczystości w Ostrówkach, gdzie OUN-UPA wymordowała polskich. Proszę zwrócić uwagę na wymowę obu uroczystości. Brzmi ona: „my jesteśmy winni i wy jesteście winni”. To klasyczne stawianie znaku równości między mordercami a ich ofiarami.

Wróćmy do obchodów. Na czele komitetów stoją czołowi politycy PSL: Honorowego – Waldemar Pawlak, Organizacyjnego – Jarosław Kalinowski. Dlaczego właśnie PSL?

– Wydaje mi się to oczywiste. Przecież na Kresach z rąk OUN-UPA ginęła w ponad 90 procentach ludność wiejska. PSL stanowi więc naturalnego spadkobiercę pamięci ofiar tego ludobójstwa. Zresztą stosunek innych ugrupowań politycznych jest do tej sprawy nieprzyjazny, a w najlepszym razie ambiwalentny.

Z czego wynika, że współpraca między Kresowym Ruchem Patriotycznym i ludowcami układa się bardzo pomyślnie.

– Najlepiej mówią fakty. W 2006 r. podpisaliśmy ze Stronnictwem  umowę o współpracy. Władze PSL zaapelowały do swoich ogniw terenowych o ścisłą współdziałanie z organizacjami kresowymi. Również Nadzwyczajny Zjazd PSL na wniosek KRP podjął uchwałę wzywającą do takiej współpracy, ogłosił współuczestnictwo w obchodach rocznicy, jak również poparł ideę wzniesienia pomnika ku czci pomordowanych na Kresach Polaków w Warszawie autorstwa prof. Mariana Koniecznego. Niewątpliwą zasługą Stronnictwa jest też wywalczenie w Sejmie („wywalczenie”, bo były bardzo silne opory) uchwały z dnia 15 lipca 2009 r. o przywróceniu pamięci współczesnych pokoleń tragedii kresowej. Wprawdzie w uchwale zawarto sformułowanie „zbrodnia nosząca znamiona ludobójstwa” a nie „zbrodnia stanowiąca ludobójstwo”, ale to już nie wina wnioskodawców. Również ludowcy z inspiracji naszego Ruchu wnieśli projekt uchwały Sejmu o ustanowieniu dnia 11 lipca Dniem Pamięci i Męczeństwa Kresowian. Niestety, pod pretekstem wizyty prezydenta Wiktora Janukowycza w Polsce Marszałek Grzegorz Schetyna z PO, za zgodą posła-wnioskodawcy, wycofał ten projekt i przed końcem kadencji do sprawy nie wrócono, mimo ponownie złożonego wniosku PSL. W międzyczasie przewodniczący Światowego Kongresu Nacjonalistów Ukraińskich wyjawił mediom, że rozmawiał ze Schetyną, apelując do niego o niepodejmowanie takiej uchwały.. Także prezydent Bronisław Komorowski nalegał na wycofanie projektu , gdyż parlamenty polski i ukraiński mają podjąć wspólną uchwałę, ustosunkowującą się do tego co działo się na Kresach w czasie II Wojny. Podobno wstępną propozycję wspólnej uchwały strona polska złożyła już w Kijowie. By sparafrazować poetę „wielu szatanów było tam czynnych”.

Wróćmy jednak do współpracy z PSL.

– Toteż wrócę również do faktów lub ich braku. Wprawdzie wicepremier Pawlak stanął na czele Międzynarodowego Komitetu Honorowego, ale był nieobecny na tym posiedzeniu i ani razu nie wypowiedział się na tematy będące przedmiotem prac komitetów. Chcę mieć nadzieję, że nawał prac państwowych i kampania wyborcza stanowią przyczynę takiej postawy. Jak widać, mamy i odwrotną stronę medalu.

Patronami obchodów zostali obrani: Zygmunt Jan Rumel i Wiktor Poliszczuk. Dlaczego właśnie oni?

– Zygmunt Rumel – poeta i żołnierz – był postacią wręcz krystaliczną. Całe swoje krótkie życie poświęcił ułożeniu przyjaznego współżycia Polaków i Ukraińców. Uważał się za syna dwóch matek – Polski i Ukrainy. W 1943 r. został komendantem Okręgu VIII BCh – Wołyń. Gdy banderowcy rozpoczęli rzeź Polaków, udał się z dwoma innymi oficerami na pertraktacje z UPA. 10 lipca 1943 r. banderowcy poddali parlamentarzystów torturom, a następnie rozerwali końmi. Twórczość Rumla, dziś na nowo odkrywana, jest porównywana do poezji Gajcego i Baczyńskiego.

Zmarły przed prawie trzema laty dr hab. Wiktor Poliszczuk stanowi wzór patrioty ukraińskiego, który ze swego narodu chciał zdjąć odium rezunów. Swoją bogatą twórczość naukową poświęcił badaniom nad źródłami i zbrodniami nacjonalizmu ukraińskiego. Cechowała go przy tym wyjątkowa uczciwość intelektualna. Jego  dorobek na tym polu stanowi ewenement na skalę światową. jako ciekawostkę podam, że jego ojciec – Ukrainiec ożenił się z Polką, Wiktor również, podobnie uczynił jego syn.

Czy prawda o ludobójstwie dotrze w końcu do świadomości Polaków?

– Prawda zawsze w końcu zwycięża. Najbardziej pocieszające jest to, że coraz więcej młodzieży rozumie wagę tej kwestii, dlatego jestem pewien, że prawda i pamięć o niej stanie się udziałem przyszłych pokoleń.

I oby tak się stało.  

Rozmawiał: Zbigniew Lipiński

Nr 41/2012

Jan Niewiński (1920-2015) – urodziny na Wołyniu, komendant samoobrony wsi Rybcza 1943/1944, potem w 1. Armii Wojska Polskiego (4. Dywizja im. Jana Kilińskiego), zdobywca Kołobrzegu. Po wojnie w Wojsku Polskim, potem w Polskim Związku Bokserskim. Po 1989 Przewodniczący Patriotycznego Ruchu Kresowego.

 

Redakcja