FelietonyZapomniane mniejszości

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Zadowolenie z własnego życia nie powinno czynić nas nieczułymi na problemy rozmaitych mniejszości w państwie. W rozważaniach teoretycznych o demokracji podkreśla się, że zwycięska w wyborach większość ma obowiązek brać pod uwagę oczekiwania mniejszości.

Ta sprawa nabrała szczególnego znaczenia od momentu, gdy lobbing stał się prawnie dozwolony, a wiele spośród mniejszości nie ma środków finansowych, by opłacać lobbystów, którzy troszczyliby się o ich sprawy. Prawne umocowanie lobbingu powoduje, że na pierwszy plan wysuwają się interesy grup bogatych.

Nie tylko w teorii, ale również fatycznie rządzi w ustroju demokratycznym jakaś większość. Jednakże w czasach neoliberalizmu ekonomicznego w których żyjemy, państwo nie ma obowiązku roztaczania opieki nad mniejszościami, ściślej w ogóle nad obywatelami. To między innymi różni neokapitalizm od dawnego kapitalizmu.

W państwach demokratycznych rolę opiekuńczą pełnią rozmaite fundacje, co wynika z celów dla których powstały. W Polsce doczekaliśmy się zawrotnej liczby fundacji. Tym samym spotęgowała się również liczba urzędników. Część fundacji – zgodnie z prawem – wydaje uzyskane fundusze głownie na opłaty lokalu oraz wynagrodzenie dla pracowników. A więc kwoty zminimalizowane o powyższe wydatki są przeznaczane na działalność.

Część osób, która znajdzie się w dramatycznie trudnej sytuacji może oczekiwać pomocy ze strony tych, którzy są bogaci i mają ochotę na działania dobroczynne. Rodzi się jednak pytanie czy filantropia jest właściwym rozwiązaniem sytuacji osób biednych, nie dających sobie rady w warunkach gospodarki rynkowej. Pamiętamy „Lalkę”, w której Prus ustami jednego z bohaterów ośmiesza bale dobroczynne.

Prawo i Sprawiedliwość poprzez 500 plus poprawiło trudną sytuację części polskich biednych rodzin, ale wyłącznie wielodzietnych. Pozostały poza zakresem troski państwa biedne, a czasem żyjące w nędzy, osoby dorosłe, nie mające małych dzieci. Ten problem wymaga jak najrychlejszego rozwiązania. Państwo powinno  bowiem pomagać wszystkim ubogim, a nie tylko  tym rodzinom w których są małe dzieci.

Można rozumieć troskę o to, by naród polski nie zmniejszał się liczebnie, ale sprawą nadrzędną powinna być troska o los narodzonych  niezależnie od tego ile mają lat. Zresztą o kulturze narodu nie świadczy stosunek do małych dzieci lecz przede wszystkim stosunek do ludzi sędziwych. A ta ostatnia grupa mniejszościowa nie budzi należytego szacunku, bo używając języka socjologów, jest w wieku poprodukcyjnym. Stanowi  rzekomo obciążenie dla osób w wieku produkcyjnym, a przecież emeryturę każdy dla siebie wypracował.

Osobom wrażliwym przeszkadza niewątpliwie świadomość tego, że warunki w domach dla osób sędziwych są z rozmaitych powodów trudne do zaaprobowania. Również łatwość oddawania niepotrzebnych dzieciom, bo zniedołężnianych rodziców do tych domów jest zjawiskiem sprzecznym z naszą tradycją i wyrazem dążenia do wygody przez młodsze pokolenie zapatrzone w dobrobyt materialny Zachodu.

Ruch w obronie kilku mniejszości zrodził się na początku XX wieku. W Polsce Niepodległej zainicjował go profesor medycyny i filozof Kazimierz Dąbrowski. Powstał jako protest wobec sadyzmu sanitariuszy w rozmaitych zakładach, w tym psychiatrycznych, oraz jako protest wobec brutalnych niejednokrotnie metod resocjalizacyjnych w więzieniach. Ruch ten obejmował także swoimi postulatami troskę o ludzi sędziwych w domach opieki.  Był to ruch określany mianem higieny psychicznej. Zespolony został z nową nauką – higieną psychiczną, rozwiniętą przez K. Dąbrowskiego. Zamarł w czasach stalinowskich w Polsce. Jego odrodzenie następowało powoli po przemianach 1956 roku. Kazimierz Dąbrowski uzyskał pomoc w krzewieniu higieny psychicznej ze strony prof. Brunona Hołysta. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Kazimierz Dąbrowski został redaktorem naczelnym kwartalnika „Zdrowie Psychiczne”, wydawanego przez Polską Akademię Nauk. Wskrzesił działalność Towarzystwa Higieny Psychicznej. Uruchomił też poradnie dla ludzi zdrowych, a mających problemy. Odległy od marksizmu i biologicznej koncepcji człowieka, K. Dąbrowski nie uzyskał zgody na wykłady w polskich uniwersytetach. Podróżował do Kanady, by tam wykładać. Odbywają się międzynarodowe kongresy poświęcone jego idei higieny psychicznej. Ostatni kongres miał w miejsce trzy lata temu w KUL-u.

W XXI wieku zamarła w Polsce higiena psychiczna. Jest to nauka zarazem teoretyczna, jak i praktyczna. W świetle higieny psychicznej człowiek powinien kształtować się w sposób autentyczny, a więc często w opozycji do poglądów powszechnie uznawanych za niepodważalne oraz godne naśladowania. Nauka ta pomocna jest w rozmaitych załamaniach psychicznych, czy na przykład w równoważeniu  poczucia niższości. Człowiek zdrowy psychicznie jest pojmowany jako odznaczający się instynktem rozwojowym  i zmierzający ku ideałom.

Właśnie odrodzenie znaczenia ideałów zmieniłoby korzystnie nasze społeczeństwo, które ulega potędze mediów i staje się niepokojąco zmaterializowane. Z nauki jaką jest higiena psychiczna wynika, że należy przystosowywać się do rzeczywistości na miarę tęsknot człowieka, czyli do świata ideałów i w tym kierunku zmierzać.

Rozterki życiowe, załamania psychiczne, nerwice, psychonerwice, bezsenność, poczucie bezradności nie są obecnie mniejszymi problemami niż w czasach rozkwitu higieny psychicznej. Świadczą o tym liczne samobójstwa, w tym dokonywane przez osoby sędziwe, co dawniej było niezmiernie rzadkie.

Prof. Maria Szyszkowska

Myśl Polska, nr 27-28 (4-11.07.2021)

Redakcja