ŚwiatWymiana ciosów  między USA a Iranem

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

4 czerwca irański uzbrojony dron odpalony został przez szyickie milicje irackie przeciw znajdującej się w tym kraju amerykańskiej bazie Ain Al-Asad, gdzie stacjonuje 2 500 żołnierzy USA. Nie było ofiar śmiertelnych, jednak atak wywołał duże zniszczenia materialne.

Drony były również odpalane 9 czerwca przez milicje irackie przeciwko „zielonej strefie” w Bagdadzie, gdzie znajdują się ambasady zachodnich okupantów, w tym ufortyfikowana baza USA i trafione jednym z nich Bagdadzkie Centrum Wsparcia Dyplomatycznego (Baghdad Diplomatic Support Center). 20 czerwca w Ain Al-Asad uderzył pocisk rakietowy Katiusza wystrzelony przez proirańskie milicje szyickie w Iraku. 26 czerwca trzy drony z ładunkami wybuchowymi wystrzelone zostały przeciwko instalacjom CIA i konsulatowi USA w kurdystańskim Irbilu.

W sumie, od początku roku na terenie Iraku przeprowadzonych zostało 40 ataków przeciwko okupacyjnym instalacjom USA, w tym 14 ataków rakietowych. Od kwietnia na instalacje okupacyjne USA w Iraku tamtejsze milicje szyickie przeprowadziły co najmniej 5 ataków dronowych. 26 czerwca przeprowadzony też został przy użyciu czterośmigłowego drona atak na irańską fabrykę wirówek w pobliżu miasta Karadż, na zachód od Teheranu. Wirówki wytwarzane w fabryce mają być następnie używane do wzbogacania uranu w ośrodkach Natanz i Fodrow. Atak nastąpił z samego terytorium irańskiego, co wskazuje że izraelskie lub amerykańskie służby wykorzystać mogły antypaństwowy ruch Mudżahedinów Ludowych.

W odpowiedzi na rodzące się zagrożenie, Izrael ogłosił wdrożenie nowego systemu obrony przeciwdronowej. Jest to laser wysokiej mocy, instalowany na samolotach bojowych. Podczas testów nowy system miał wykazać duży stopień skuteczności w niszczeniu dronów z rożnych odległości i na różnych wysokościach. Do użytku ma zostać wprowadzony w ciągu trzech-czterech lat. 28 czerwca USA zaatakowały przy użyciu myśliwców F-15 i F-16 dwa cele w Syrii, w prowincji Dajr az-Zaur i jeden na teranie Iraku, używane przez milicje Kataib Hezbollah i Sajid al-Szuhada do przechowywania i transportu broni i uzbrojenia. Ataku dokonano na osobiste polecenie Joe Bidena, co potwierdził rzecznik Pentagonu John Kirby. W ataku zginęło co najmniej 4 bojowników z 14. brygady Sił Mobilizacji Ludowej (ang. Popular Mobilisation Forces, PMU), zabite zostało również dziecko i ranne trzy przypadkowe osoby. Materiały wideo z miejsca ataku pokazują także dwa zniszczone działa artyleryjskie.

W odpowiedzi na naloty USA, Siły Mobilizacji Ludowej, w skład których wchodzą Kataib Hezbollah i Sajid Al Szuhada zapowiedziały że „Pozostaną tarczą chroniącą nasz ukochany naród (iracki)” i zadeklarowały, że „są w pełni gotowe do odpowiedzi i odwetu”. Kataib Sajid Al Szuhada zadeklarowały z kolei „Od teraz przechodzimy do otwartej wojny z amerykańską okupacją. Pierwszym naszym celem będą wrogie samoloty nad niebem naszego umiłowanego Iraku”. Atak potępił też premier Iraku Mustafa al-Kadhemi, rzecznik koalicji Fatah w irackim parlamencie Ahmed al-Assadi, rzecznik głównodowodzącego Armii Iraku gen. Jahija Rasul, Syryjska Republika Arabska w stanowisku swojego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zastępca przewodniczącego komisji obrony rosyjskiej Dumy Państwowej Jurij Szwetkin, przewodniczący komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy Państwowej Leonid Slutski.

Atak miał miejsce kilka godzin po niedzielnym spotkaniu w Bagdadzie irackiego premiera M. al-Kadmiego z egipskim prezydentem Abdelem Fatahem al-Sisim i królem Jordanii Abdullahem, co było pierwszym takim spotkaniem pomiędzy oficjelami Egiptu i Iraku od czasu agresji USA na Irak w 1991 r., gdy Kair udzielił dyplomatycznego wsparcia agresorom.

To już drugi tego rodzaju atak USA, po nalotach przeprowadzonych 28 lutego, gdy przy pomocy siedmiu 225-kilogramowych bomb JDAM (ang. Joint Direct Attack Munition, pol. wspólna amunicja ataku bezpośredniego) zaatakowano 9 celów, wśród których znalazły się węzły transportowe używane przez bojowników i baza lotnicza Imama Alego w pobliżu Al Bukamal, znajdująca się na terenie Syrii, w pobliżu granicy z Irakiem. Według różnych źródeł informacji, w ataku zginąć miało od 1 do nawet 22 bojowników. Zniszczonych miało zostać 9 celów – w tym dwa całkowicie, uszkodzone zaś dalsze dwa.

Naloty z 28 lutego miały być odpowiedzią na atak rakietowy milicji szyickich przeprowadzony 15 lutego na wykorzystywaną przez jankeskich najemników i wojskowych bazę lotniczą Balad w prowincji Salah ad-Din. Baza została ostrzelana czterema rakietami, w wyniku czego ranny został pracujący dla Amerykanów  południowoafrykański najemnik. W bazie stacjonowało wówczas 46 amerykańskich najemników z kompanii Sallyport obsługujących iracki program myśliwców F-16.    16 lutego miał z kolei miejsce atak 14 rakietami na cywilne lotnisko i bazę USA w Irbilu. Cztery rakiety 107 mm dosięgły bazy USA, w wyniku czego zginął pracujący dla USA cudzoziemski najemnik, zaś 1 żołnierz USA i dalszych 8 najemników zostało rannych.

Skala najnowszych ataków USA wskazuje na znaczącą zmianę podejścia administracji Joe Bidena w stosunku do jego republikańskiego poprzednika na fotelu prezydenckim. Demokraci starają się w swoich uderzeniach zachować skalę odpowiadającą uderzeniom milicji szyickich oraz unikać zadrażnień w stosunkach z Bagdadem. Kontrastuje to z postępowaniem Donalda Trumpa, który rozkazał zamordowanie gen. Kasema Sulejmaniego 3 stycznia 2020 r., doprowadzając w ten sposób do eskalacji napięcia z Teheranem oraz z Bagdadem, gdzie parlament 5 stycznia 2020 r. przyjął rezolucję potępiającą naruszenie suwerenności Iraku i wzywającą do wycofania obcych wojsk z kraju. Joe Biden stara się prowadzić politykę bardziej multilateralną, konsultując wcześniej uderzenia USA z Bagdadem i Rijadem.

Uderzenie wywołało jednak dyskusję wśród kongresmenów USA nad kwestią konieczności autoryzacji tego rodzaju działań przez Kongres – w kierunku tym wypowiedział się senator Chris Murphy z Connecticut. W administracji Joe Bidena i wśród Demokratów dyskutuje się też reformę ustawy z 2001 r. zezwalającej Białemu Domowi wysyłać siły USA za granicę bez zgody Kongresu w przypadkach ścigania oskarżanych o sprawstwo ataku z 11 września 2001 r. Na mocy tej ustawy USA wysłało w 2014 r. siły wojskowe do Syrii i Iraku mające walczyć tam z Daesz. Pomimo jednak, że Daesz utraciło ostatnie liczące się terytoria w marcu 2019 r., wojska USA wciąż okupują obszary na terenie Syrii i Iraku. Po ewakuacji części z nich za rządów D. Trumpa, w regionie pozostaje wciąż ok. 3 tys. żołnierzy USA. Wymiana uderzeń rakietowych pomiędzy USA a Iranem i wspieranymi przez niego szyickimi milicjami w Iraku w 2019 r. i 2020 r. nie doprowadziła do zaprzestania ataków tych ostatnich na jankeskie instalacje wojskowe i polityczne.

Równocześnie szyickie milicje w Iraku rozszerzyły swoją obecność: Kataib Hezbollah na przejściu granicznym Kaim w prowincji Anbar w marcu 2020 r.; Asaib Ahl al-Haq od lipca 2018 r. kontroluje okolice Balad w regionie Bagdadu (ang. Baghdad Belts) w prowincji Salah ad-Din, skąd wyprowadzała ataki rakietowe przeciwko jankeskiej bazie lotniczej Balad i bazie Tadżi, do czasu przekazania tej ostatniej przez jankesów Irackim Siłom Bezpieczeństwa we wrześniu 2020 r.; od lutego 2020 r. irackie milicje atakują też przy pomocy improwizowanych ładunków wybuchowych zakontraktowane przez USA konwoje z uzbrojeniem i wyposażeniem we wschodniej części prowincji Anbar, południowej części prowincji Salah ad-Din i południowej części regionu Bagdadu, co ma zmusić iracki biznes do zerwania współpracy z okupantem i podnieść koszty okupacji Iraku przez USA; milicje szyickie kontrolują też kluczowe bazy, drogi tranzytowe i przejścia graniczne w północnym regionie Bagdadu – w Bakubie, Tarmiji i Faludży działając tam jako dostarczyciele bezpieczeństwa; związana z al-Hasz al-Szabi Organizacja Badr kontrolująca irackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dba o utrzymanie jednostek regularnej armii irackiej mogącej równoważyć wpływy milicji poza regionem Bagdadu.

Wydaje się zatem, że za kadencji nowych prezydentów Iranu i USA będziemy obserwować dalsze ograniczenie obecności Waszyngtonu w regionie, utwardzeniu zaś ulegnie stanowisko Teheranu, który chętniej wspierał będzie szyickie milicje w Iraku, dalej wzmacniając tym samym ich pozycję w tamtejszym systemie politycznym i na planie strategicznym.

Ronald Lasecki

 

 

Redakcja